KUBA WIĘCEK TRIO & PAULINA PRZYBYSZ Kwiateczki LP VIOLET
Dobra, na samym początku zaznaczę, że kiedy widzę projekty w których uczestniczy, któraś z sióstr Przybyszy to już prawie "odwracam swój fotel" i jestem na tak. Moja miłość do talentu dziewczyn rozpoczęła się w erze "Siły Sióstr", a dokładnie jakoś po obejrzeniu ich występu w programie "Hołdys Guru". Uważam, że Sistars było najlepszym polskim popowym, funkowym zespołem, czy też zespołem rnb na naszej scenie i tyle. Album "AEIOU" uwielbiam po dziś dzień i uważam, że pomimo upływu 17 lat, ta muza nadal jest świeża i ma w sobie to coś. Bartek Królik i reszta pokazali, że u nas też można zrobić muzę, która ma ma mega groove, klasę i "smak". Niestety jak wiemy z reaktywacji nie wyszło nic, oprócz koncertów i singla, a szkoda, bardzo szkoda. Liczę na to, że może kiedyś Dziewczyny rozwiną bardziej projekt Archeo, ponieważ nie mogę już dalej katować "She" na YouTube. Muszę również przyznać, że po rozpadzie byłem bliższy "solówkom" Natalii. Do dziś jestem zachwycony jej albumem "Maupka Comes Home" i wracam do niego częściej niż do Pinnaweli Pauliny. Jednak, z płyty na płytę, z projektu na projekt to Paulina była bliższa mojemu sercu. W jej muzyce było więcej soulu, hip hopu, a mniej takiej alternatywy z "Męskiego Grania", no może oprócz "Zaczynam się od miłości", bo to super album. No, ale to tym jeszcze kiedyś pogadamy... Zarówno solowo, czy w Ricie Pax zawsze odnajdywałem coś dla siebie. Po albumie "Chodź Tu" byłem już totalnie "zakochany". Kolejny album "Odwilż" upewnił mnie tylko w tym przekonaniu. Kiedy usłyszałem, że Paulina "bawi się" w muzykę z Kubą byłem bardzo zadowolony i jednocześnie zaciekawiony. Uważam, że jego album "Multitasking" czy "Berry" nagrany wraz z Gawęda Quintet i Ralphem Alessi, to pokazanie tego, że jazz nie skończył się na "Kind Of Blue" i ten gatunek to tylko kilku, nieżyjących już jazzmanów. Już samo założenie "Kwiateczków" było bardzo nowatorskie... Cały "myk" polegał na odczytaniu na nowo, bardziej współcześnie „Pieśni świętojańskiej o Sobótce”. Kuba pod wokal Pauliny zaserwował nam lekko eksperymentalne podejście do jazzu. Wydaje mi się, że tym albumem chcieli wprowadzić 'Polish Jazz" w XXI wiek i myślę, że wyszło im to bardzo dobrze. Mamy tutaj mix elektrono- hip hopowych dźwięków, które przeplatają się z jazzowymi dźwiękami jego tria. Jak sam wspomina komponowanie muzyki, pod te teksty były dla niego i jego kolegów, artystycznym wzywaniem, ale także zmierzeniem się z nowym formatem i nowym sposobem tworzenia oraz eksperymentowania. Paulina Przybysz nie jest tutaj tylko głosem, który czyta teksty Kochanowskiego. Również w swoich "poszukiwaniach" wokalnych wychodzi po za ramy "Polish Jazzu". Nie trzyma się "sztywno" jazzowego śpiewania, jazzowych kanonów i tradycji. Często pojawiają się elementy rapowane, soulowe, co tylko uwypukla nieszablonowość tego wydawnictwa oraz pokazuje, że jazz może być współczesny i nawet młodsi słuchacze mogą odnaleźć w tym coś dla siebie. Warto również zaznaczyć, że od początku istnienia tego cyklu, czyli od 1965 roku, jest to piąty album z wokalem. Przed Pauliną na albumach z tej serii zaśpiewali Ewa Bem, Stanisław Sojka, Marianna Wróblewska oraz Lora Szafran. Tak, czy inaczej "Kwiateczki" to doskonały album, który może się spodobać nie tylko jazzmanom, ale również fanom muzycznego szaleństwa i szeroko rozumianej alternatywy. Mam również nadziej, że to nie koniec ich współpracy, ponieważ "Kwiateczki", to strzał w 10.
Tracklist:
1 Chuć
2 Ptak
3 Pokrzywa
4 Rak
5 Kwiateczki
6 Do domu
7 Dorota
8 Wsi spokojna
9 Kot
10 Głupie sprawy
11 Gorące dni
12 Woły
Kolorowe płyty winylowe cieszą oko każdego melomana, który lubi mieć coś specjalnego w swojej kolekcji winyli. Są to zazwyczaj limitowane wydawnictwa, które są ściśle ograniczone pod względem ilości. Skutkuje to w późniejszym czasie wzrostem wartości danej płyty i wówczas dane wydawnictwo staje się elementem poszukiwań zbieraczy płyt. Różnorodność w kwestii koloru płyty winylowej jest nieograniczona - płyta może zostać wytłoczona w jednym bądź wielu kolorach, może również posiadać swoistego rodzaju specjalnie wytworzone plamki tzw. splattery. Istnieją również płyty, na których zostały wytłoczone rysunki - takie wydawnictwa nazywa się picture disc (PD). Zachęcamy do zapoznania się z naszą ofertą kolorowych płyt winylowych i limitowanych wydań winyli, gdyż w przyszłości mogą się one okazać się udaną inwestycją!