CANNIBAL CORPSE Chaos Horrific BLACK LP
Czujecie już zapach krwi? Ja tak i to dosyć mocny! Cannibale szykują się do kolejnego ataku, co bardzo mnie cieszy. Zakochałem się w ich muzie od albumu "Gore Obsessed". Był to ich pierwszy album, a raczej kaseta, jaką poznałem w całości, a reszta poszła z górki. Wszystko tam się zgadzało. Od okładki, po muzę był to brutalny ideał. To co szczególnie przykuło moje ucho to nie tylko genialna praca gitarzystów, ale niesamowite wokale Corpsegrindera i genialna sekcja Mazurkiewicz-Webster. Jako wielki miłośnik horrorów i klimatów gore, chyba nie muszę Wam mówić jaką miałem twarz, kiedy słuchałem tego albumu. Ciekawostką jest to, że wraz z tą kasetą czytałem biografie seryjnych morderców. Połączenie tak dobre i jednocześnie niepokojące...
Ich muzyka była i jest dla mnie niczym spacer po ogrodzie botanicznym w którym unosi się "cudowny" zapach rozkładających się ciał. Każdy dźwięk, jest jak igła wbijająca się w naszą skórę, która wcześniej była przypalana nad ogniskiem i "przyprawiona" solą. Oni, Napalm Death, Death i Slayer to ekipy, które tak naprawdę nigdy nie nagrały słabego albumu. Dobra, przyznam się, że czasami po takich albumach jak "Evisceration Plague" czy "Red Before Black" zastanawiałem się czy starczy im "pary" na kolejny krążek, że chyba formuła tych "romantycznych ballad" się kończy. Nie wiem, czy ktoś przekazywał im moje obawy, ale kolejny krążek zazwyczaj niszczył i to tak, że nie miałem pytań.
Podoba sytuacja miała miejsce, kiedy to gitarzysta, Pat O'Brien "oszalał" i opuścił zespół. Wydawało mi się, że pozycja może nie jest do nie zastąpienia, ale na bank bardzo ściśle był powiązany z Cannibalami i ich brzmieniem. Reszta zespołu szybko znalazła zastępstwo i to jakie! Jego miejsce zajął równie kultowy i genialny Erik Rutan (Hate Eternal oraz ex. Morbid Angel ), a album, który z nim nagrali - "Violence Unimagined" nie pozostawił wiele do życzenia. Już dawno nie bawiłem się tak słuchając deathowej płyty. Była tam technika, pomysłowość i w pewnym sensie odświeżenie stylu kapeli. Uważam, że Rutan przyszedł do Cannibali w idealnym momencie i w pewnym sensie dał im "drugie życie", jakkolwiek to brzmi w ich przypadku ;).
Już otwierający album "Murderous Rampage" to czystej, lejącej się strumieniami, gęstej krwi majstersztyk. Cały album to jedna z topowych pozycji w ich dyskografii. Jednak to już było, teraz idzie nowe! Szesnasty album tych tytanów nie przyniesie wielkich zmian. "Chaos Horrific" zapowiada się jako kolejna, solidna porcja dewiacji, brutalności oraz wspaniałego death metalu. Co prawda singiel promujący, czyli "Blood Blind" ma sobie vibe Morbid Angel, no ale jak się ma w składzie Rutana... Jednak nie zmienia to faktu, że nadal jest to doskonała muza, która niszczy i nie bierze jeńców, a jak bierze to i tak ich zjada. Nie mogę się doczekać tego krążka i tyle!
Tracklist:
1. Overlords Of Violence
2. Frenzied Feeding
3. Summoned For Sacrifice
4. Blood Blind
5. Vengeful Invasion
6. Chaos Horrific
7. Fracture and Refracture
8. Pitchfork Impalement
9. Pestilential Rictus
10. Drain You Empty