• THE WEEKND Dawn FM 2LP

THE WEEKND Dawn FM 2LP

35,68 €
/ szt. incl. VAT
Product code: 4540128
Condition: New
Artist: THE WEEKND
Label: Universal
  • Vinyl | 2LP | Album
To wish list
SAFE SHOPPING

Easy product returns

Buy a product and check it in your own time, at home.
You can return the product without providing a reason within 14 days.
Show details
14 days to withdraw from the contract
Your satisfaction is very important to us, therefore you can make a return without providing a reason within 14 days.
No stress and worry
We care about your comfort, that's why our shop offers returns on favorable terms.
Easy returns wizard
All returns processed by our shop are managed in a easy-to-use returns wizard which gives you the ability to send a return parcel.

This product is available in our stores

You can buy this product without placing an online order at one of our stores in your area. Check where the product is in stock.
Check availability

Zaczniemy trochę inaczej... Zaczniemy nie od rozważań muzyczno-artystycznych. "Dawn FM" to dla mnie potwierdzenie czasów w których żyjemy. Wszystko ma być teraz, już, nie ma już zapowiedzi, newsów z "rocznym" wyprzedzeniem. Sam pamiętam, kiedy to czytałem wiadomości w stylu "Metallica wchodzi do studia. Nowy album w 3019 lub 4018!" i z wypiekami na twarzy czekałem na kolejne nic nie wnoszące informacje. Teraz w poniedziałek dowiadujemy się, że płyta jest skończona, a w piątek będzie do odsłuchu. No i super... Tak też było z najnowszym dziełem Weeknda. Nie ukrywam, że mam problemy z jego twórczością od "BBTM". Gdzieś uleciał mi ten mrok, gdzieś znikły emocje. Nie twierdzę, że "Starboy" to zły album, nic z tych rzeczy. Jest świetnie wyprodukowany, bardzo dobrze brzmiący, ale wiedziałem, że po sukcesie takich numerów jak "I Feel It Coming" czy tytułowego "Starboya" Weeknd pójdzie w kierunku retro, a dokładnie w kierunku lat 80. Kocham r'n'b, uwielbiam pop lat 80, ogólnie synth pop oraz uważam, że Abel jest świetnym wokalistą, więc czekałem... Dostałem w trakcie tego czekania coś co miało być jakby powrotem do tego Weeknda z "Trilogy", do tego "smutku" za którym "tęskniłem". "My Dear Melancholy,", było dla mnie tym co robi od wielu lat wspomniany na początku zespół na M - niby jest ok, ale uleciała gdzieś "dusza"... Pełny album, czyli "After Hours" również mnie nie zachwycił, nie rozumiałem zachwytów recenzentów, że jest to jest jego najlepszy album i w sumie do dziś nie rozumiem... Rozumiem jednak chęć rozwoju oraz chęć jeszcze większego podbicia list sprzedaży i przebojów, skoro to działało przy poprzednim albumie. Dostaliśmy album między klimatem, który pasowałby do serialu "Stranger Things", a Jacksonem. Było fajnie, trochę tak jak się spodziewałem, ale nie tak jak chciałem. Nie oczekiwałem więc nic po nowym albumie, a newsy dotyczące jego premiery i gości (o matko! Jim Carrey na albumie muzycznym, a przecież to aktor!) traktowałem też bardzo po macoszemu. W dniu premiery, po odsłuchu zdziwiłem się bardzo. Niby mamy tutaj kontynuację "After Hours", ale jest ciekawiej, jest bardziej klimatycznie, przynajmniej dla mnie. Pomijam super pomysł, że ten album jest jakby audycją radiową (?) w której to wspomniany Jim jest prowadzącym, ale też te lata 80-te nie są takie na siłę, są w punkt i takie jakie lubię. Przyznam, że przez 2, 3 pierwsze piosenki czułem się jak David Hasselhoff w serialu "Dark Knight". "Take My Breath" czy "Sacrifice" to absolutne mistrzostwo, które napędza nas od pierwszych dźwięków, których "gadający" samochód byłby idealnym uzupełnieniem. Jednak nie tylko synthem nowy Weeknd żyje... Po wstępie i "historyjce" Quincy Jonesa następuje numer, którego nie powstydziłby się Michael z okresu "Off The Wall", więc idealnie to rozplanowano... "Out of Time" to chyba mój ulubiony numer z tego całego zbioru, chociaż może "Best Friends" ? Nie, niech będzie, że klimat Jacksona i disco lat 70 wygrał. Skoro mam ulubione momenty, to czy mam też takie, które staram się omijać? Mam, ale jest to trochę ciężkie do wykonania, ponieważ chodzi o gości. Serio, zarówno "Here We Go... Again" poradziłby sobie bez udziału Tylera jak i "I Heard You're Married" bez Lil Waynea. Abel sam tworzy mega klimat w tych numerach i te ich wstawki, tutaj szczególny nacisk kładę na beznadziejny auto-tunowy "rap" Lil Waynea. No, ale... To jego album, jego koledzy i jak chciał, tak ma. Mam również wrażenie, że Weeknd na naszych oczach tworzy nową "trylogię" i zaraz dostaniemy kolejny rozdział jego wycieczek w lata 80. Powiem więcej, dzięki "Dawn FM" nawet bardziej doceniam "After Hours", ale mimo wszystko "drugi rozdział" tej książki pasuje mi znacznie bardziej i już nie mogę się doczekać, a Was zachęcam do zapoznania się z tym wydawnictwie, bo naprawdę warto.

 

Tracklist:

- LP 1 -
1. Dawn Fm
2. Gasoline
3. How Do I Make You Love Me?
4. Take My Breath
5. Sacrifice
6. A Tale By Quincy
7. Out of Time
8. Here We Go...Again


- LP 2 -
1. Best Friends
2. Is There Someone Else?
3. Starry Eyes
4. Every Angel is Terrifying
5. Don't Break My Heart
6. I Heard You're Married
7. Less Than Zero
8. Phantom Regret By Jim

Tech specs
Product type:
VINYL RECORD
Condition:
New
Artist:
THE WEEKND
Title:
Dawn FM
Label:
Universal
Format:
Vinyl | 2LP | Album
Barcode:
0602445401284
Catalogue number:
4540128
Release date:
29.04.2022
Genre:
Pop
,
Electronic
Music style:
Synth-pop
,
Alternative R&B
,
Nu-Disco
,
Synthwave
55
#winylownia - obserwuj nasz instagram
IdoSell Trusted Reviews
4.91 / 5.00 9281 reviews
IdoSell Trusted Reviews
2022-04-18
Thank you very much, everything is fine! :) Processing and shipping were very good. Best regards from Germany
2022-04-15
Fast and safe shipment.

We care about your privacy

This page uses cookie files to provide its services in accordance to Cookies Usage Policy. You can determine conditions of storing or access to cookie files in your web browser.

Close
pixel