ALICE IN CHAINS MTV Unplugged 2LP
Promocja Okazja Preorder

ALICE IN CHAINS MTV Unplugged 2LP

144,99 zł / szt.

139,19 zł

brutto / 1szt.
-4% Promocja ograniczona
Najniższa cena produktu w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki: 131,39 zł / szt.
Cena katalogowa:
Możesz kupić za pkt.
Stan: Nowy
Wykonawca: ALICE IN CHAINS
Wytwórnia: Columbia
Styl Muzyczny: Acoustic, Grunge
  • Vinyl, 2LP, Album, Reissue
Przedsprzedaż, wysyłka w dniu premiery
Skontaktuj się z obsługą sklepu, aby oszacować czas przygotowania tego produktu do wysyłki.
Przedsprzedaż, wysyłka w dniu premiery
Wysyłka
14 dni na łatwy zwrot
Ten produkt nie jest dostępny w sklepie stacjonarnym
Bezpieczne zakupy
Odroczone płatności. Kup teraz, zapłać za 30 dni, jeżeli nie zwrócisz
Kup teraz, zapłać później - 4 kroki
Przy wyborze formy płatności, wybierz PayPo.PayPo - kup teraz, zapłać za 30 dni
PayPo opłaci twój rachunek w sklepie.
Na stronie PayPo sprawdź swoje dane i podaj pesel.
Po otrzymaniu zakupów decydujesz co ci pasuje, a co nie. Możesz zwrócić część albo całość zamówienia - wtedy zmniejszy się też kwota do zapłaty PayPo.
W ciągu 30 dni od zakupu płacisz PayPo za swoje zakupy bez żadnych dodatkowych kosztów. Jeśli chcesz, rozkładasz swoją płatność na raty.
Po zakupie otrzymasz pkt.
z
Dodaj do ulubionych
Możesz kupić także poprzez:
DARMOWA DOSTAWA do paczkomatu od wydanych 200 zł
ODROCZONE PŁATNOŚCI Kup teraz, zapłać za 30 dni, jeżeli nie zwrócisz.

Są takie koncerty, takie wydarzenia w historii muzyki rockowej, które stają się kanonem już w momencie wydania. Nie raz w tych tekstach wspominałem o tym, jak wielkim fanem muzyki lat 90. jestem. Nie wyobrażam sobie swojego życia, swojej muzycznej edukacji bez tego brzmienia Seattle. Pearl Jam, Soundgarden, Nirvana i właśnie Alice In Chains. To taka moja „wielka czwórka” tego okresu. Oczywiście były też inne, cudowne grunge’owe bandy, ale to właśnie oni zdemolowali moje serce, umysł i byli jednocześnie symbolem absolutnego, niczym nieskrępowanego buntu.

Za co pokochałem tę muzę? Co sprawiło, że właśnie te zespoły towarzyszą mi do dziś i żaden z ich numerów nigdy mi się nie znudził? Był w tym taki sabbathowy ciężar, który był moją furtką do świata muzyki rockowej. Do tego punkowa energia, która szła w parze ze smutkiem i egzystencjalnym bólem. Może kogoś to śmieszy, ale tak to słyszałem i słyszę do dziś.

Cykl programów „MTV Unplugged” tak naprawdę ów smutek i ból uwypuklał jeszcze bardziej. Zawsze, kiedy wspomina się o tych programach, mówi się o dwóch koncertach: Nirvany i Alice In Chains. Są to absolutnie ikoniczne występy, które zapisały się na stałe nie tylko w historii tego gatunku, ale również w popkulturze.

Który z tych występów wolę? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, serio. Uważam jednak, że zarówno występ jednych, jak i drugich ma jedną cechę wspólną. I nie chodzi tutaj o genialność muzyki. Każdy z tych koncertów był pewnego rodzaju symbolem odchodzenia, zmierzchu dwóch genialnych muzyków, frontmanów, którzy zmienili całą scenę i byli głosem zbuntowanego pokolenia.

Dziś pochylę się, jak już się domyślacie, nad Alice In Chains.

Pierwszy raz koncert ten zobaczyłem na jakimś niemieckim MTV pod koniec lat 90. Byłem nim absolutnie oczarowany, ale też pierwszy raz zobaczyłem „na żywo”, jak wygląda człowiek, który powoli odchodzi. Layne był absolutnie wyniszczony heroinowym nałogiem, a pomimo to zaśpiewał ten koncert w taki sposób, że miałem ciarki od początku do końca tego seansu. Paradoks polegał na tym, że jego głos wcale nie zdradzał rezygnacji. Nadal był potężny, tak jak kiedyś. Do tego ta sceneria, świeczki, półmrok... masakra. Miałem wrażenie, jakbym „uczestniczył” w jakimś pogrzebie, czymś absolutnie smutnym, a nie koncercie rockowego bandu. Teksty tych numerów, które, jak wiemy, nigdy nie były wesołe, wybrzmiały dzięki temu jeszcze bardziej depresyjnie.

Zresztą początek tego wszystkiego w postaci „Nutshell” jest pewnego rodzaju symbolem, spowiedzią Staleya, idealnym podsumowaniem tego, co działo się z nim w tamtym czasie. Najbardziej przerażające jest jednak to, że nie ma w tym ani grama pozy. Nie oglądamy zblazowanej rockowej gwiazdy odgrywającej rolę nieszczęśliwego artysty. Widzimy człowieka, który na naszych oczach, pomimo wszelkich starań, jednak przegrywa swoją walkę, a mimo to znajduje siły, aby „pożegnać” się z nami.

Jednak pomimo tego wszystkiego cały band był na pełnym luzie i bawił się tą muzyką. Cytowanie „Enter Sandman” przed „Sludge Factory” czy okrzyk „Fuuuck!” w trakcie wspomnianego numeru, kiedy Layne pomieszał tekst... coś pięknego i nadającego jeszcze więcej prawdy temu występowi.

A tak na marginesie: „Sandman” został zagrany dlatego, że na widowni znajdowali się James Hetfield i Lars Ulrich. Był to czas, kiedy Metallica pościnała włosy i szykowała się do promowania „Load”. Stąd też na basie Mike’a Ineza widniał napis: „Friends Don't Let Friends Get Friends Haircuts...”.

Ale mniejsza z tym...

Tak jak wspomniałem, każdy z tych numerów brzmi tutaj genialnie i jednocześnie zupełnie inaczej niż na studyjnych albumach. Ulubiony wykon? Nie ma, gdyż traktuję ten występ całościowo, jak pewnego rodzaju spowiedź czy też list pożegnalny. Akustyczne aranżacje nie odebrały tym utworom ciężaru, ba, wręcz go uwypukliły. Nagle okazało się, że Alice In Chains nie potrzebuje ciężkich gitar Cantrella i Staleya z petem w łapie, z nogą na odsłuchu, żeby przygnieść słuchacza emocjami.

Można powiedzieć, że każdy z tych numerów dostaje tutaj nowe życie i jednocześnie uderza w nas jakoś inaczej niż wcześniej. Wychodzą na pierwszy plan melodie, harmonie wokalne są bardziej czytelne, a teksty, które czasami wcześniej chowały się w dusznym, przytłaczającym brzmieniu Alicji, pokazały nam swój mrok w nowych odcieniach.

Dobra, nie ma co przedłużać, gdyż trochę popłynąłem, a i tak nic w sumie nowego nie wymyślę na temat tego występu. „MTV Unplugged” Alice In Chains pozostaje dla mnie jednym z najważniejszych koncertów w historii muzyki rockowej. Nie dlatego, że wszystko zostało zagrane perfekcyjnie. Nie dlatego, że była to największa produkcja MTV. Właśnie odwrotnie. To koncert pełen niedoskonałości, ludzkich emocji i autentyczności. No i chyba właśnie dlatego po blisko trzydziestu latach wciąż ogląda się i słucha go z tymi samymi ciarkami co za pierwszym razem.


Tracklista:

Side A
1. Nutshell

2. Brother
3. No Excuses
4. Sludge Factory

Side B
1. Down In A Hole

2. Angry Chair
3. Rooster

Side C
1. Got Me Wrong

2. Heaven Beside You
3. Would?

Side D
1. Frogs

2. Over Now
3. Killer Is Me

 

StanNowy
WytwórniaColumbia
Styl MuzycznyAcousticGrunge
Kod producenta
198028486712
pre-orderWięcej
pre-order
2026-09-25
Asortyment
WINYL
Stan
Nowy
Wykonawca
ALICE IN CHAINS
Tytuł
Unplugged
Wytwórnia
Columbia
Format
LP
Kod EAN
198028486712
Numer katalogowy
19802848671
Data premiery
2026-09-25
Gatunek muzyczny
Rock
Styl Muzyczny
Acoustic
Grunge
Podmiot odpowiedzialny za ten produkt na terenie UE
Sony Music EntertainmentWięcej
Adres: PO BOX 510Kod pocztowy: 33311Miasto: GüterslohKraj: NiemcyAdres email: product.safety@sonymusic.com
Napisz swoją opinię
Twoja ocena:
5/5
Dodaj własne zdjęcie produktu:
Prawdziwe opinie klientów
4.9 / 5.0 33314 opinii
pixel